|
|||||||
|
Aktualności |
|
Reklama |
|
Czytaj! |
|
Foto |
|
Program TV |
|
Akcja-Redakcja |
|
Dyżury aptek |
|
Kino - MCK |
|
Polityka prywatności |
|
Nowa radna powiatu
Przed sesją powiatową w kuluarach pojawiły się pogłoski mówiące o podjęciu próby zablokowania złożenia ślubowania przez Teresę Banasiak. Nic takiego się nie stało. Nowa radna zaraz na początku sesji dopełniła niezbędnej formalności i dołączyła do pozostałych 20 radnych powiatu płońskiego.
Zgodnie z ordynacją wyborczą Teresa Banasiak objęła mandat po zmarłej 30 października 2011 r. Józefie Torbus. Obie kandydatki startowały w wyborach 2010 r. z tej samej listy Wspólnoty Samorządowej. Uzyskując największą ilość głosów z listy, to właśnie Józefa Torbus zdobyła mandat radnej, a Teresa Banasiak zakończyła wybory z drugim wynikiem z tej listy kandydatów.
Zapis ustawy mówi, że do powołania nowego radnego może dojść w przypadku rezygnacji z mandatu przez inną osobę, skazania jej prawomocnym wyrokiem z oskarżenia publicznego za przestępstwo umyślne lub też w wyniku śmierci radnego wybranego pierwotnie, do czego w tym przypadku, niestety, doszło. Wówczas mandat obejmuje osoba z kolejnym najlepszym wynikiem w obrębie listy, której mandat przysługuje ( w przypadku wyborów w Płońsku). Drugi wynik pod względem ilości uzyskanych głosów miała Teresa Banasiak.
Po śmierci radnego lub w wyniku innych przypadków utraty mandatu, przewodniczący danej rady samorządu zwraca się do komisarza wyborczego o formalne wskazanie osoby, która mandat obejmuje, albo też komisarz zarządza wybory uzupełniające, gdy dotyczy to gminy poniżej 20 tys. mieszkańców.
Następnie rada w drodze uchwały dokonuje wygaszenia mandatu osoby zmarłej lub tracącej mandat. Potem odbywa się procedura zaprzysiężenia osoby wskazanej przez komisarza wyborczego, tak jak w przypadku nowej radnej powiatu Teresy Bansiak.
Przed wtorkową sesją pojawiły się pogłoski mówiące o możliwości zablokowania złożenia ślubowania przez nową radną, mówiono też (nawet radni) o pikiecie jej przeciwników, a słychać było także o ewentualności interwencji policyjnej, tudzież o przyjeździe ekip ogólnopolskich stacji telewizyjnych. Jedyną różnicą w porównaniu z innymi sesjami był tylko przyjazd dziennikarzy płockiego oddziału „Gazety Wyborczej”, co zdarza się rzadko.
Ślubowanie odbyło się bez przeszkód, a po dopełnieniu tej formalności radna Teresa Bansiak mogła już brać udział w głosowaniach i obradach.
Skąd zatem to napięcie przed sesją?
Przypomnijmy, dzień po wyborach 22 listopada 2010 r. Teresa Bansiak zostaje zatrzymana w Powiatowym Urzędzie Pracy przez policję i trafia do komendy w Płocku. Tam od prokuratora Prokuratury Rejonowej wysłuchuje stawianych jej zarzutów związanych z organizacją wyjazdów zagranicznych, w których udział brali nie tylko pracownicy płońskiego PUP, z czego – wedle prokuratury – dyrektorka miała czerpać korzyści osobiste. Dyrektorka PUP nie przyznaje się do winy i po 48 godzinach trafia do łódzkiego aresztu śledczego. Tam przebywa blisko pół roku i dopiero przy drugim podejściu płoński sąd nie wyraża zgody prokuraturze na dalsze przetrzymywanie dyrektorki w izolacji, która opuszcza areszt (z ponadnormatywnym przetrzymaniem, o co toczy się wewnętrzne postępowanie prokuratorskie – red.) po wpłaceniu kaucji. Jednak prokuratura zarządza dozór policyjny oraz nakłada na Teresę Bansiak ograniczenia w postaci zakazu przebywania w budynkach PUP i starostwa oraz zakaz kontaktów z pracownikami tych instytucji.
- Po uzyskaniu potwierdzenia od komisarza wyborczego, że obejmuję mandat moim pełnomocnicy wystąpili do prokuratury o cofnięcie nałożonych wiosną 2011 r. zakazów – mówiła nam Teresa Bansiak.
Jest to o tyle ważne, że Teresa Banasiak jest radną powiatową. Gdyby pełniła taką funkcję w samorządzie miejskim, to prokuratorskie zakazy nie przeszkadzałyby w wypełnianiu mandatu. Teraz są istotną przeszkodą, bo trudno sobie wyobrazić np. posiedzenie komisji powiatowej z udziałem pracowników starostwa, w którym uczestniczy radna Teresa Bansiak bez prawa głosu. Odezwanie się do pracownika jest wszak kontaktem, podobnie jak sama obecność w budynku starostwa, gdzie radni bywać muszą, jeśli chcą rzetelnie swoją funkcję pełnić.
Sytuacja, to fakt, jest dość rzadko spotykana, ale słowo prokuratora nie jest chyba jeszcze ważniejsze od zapisów ustawy o wykonywaniu mandatu radnego, tym bardziej że radnej Teresie Bansiak nie przedstawiono dotąd żadnego aktu oskarżenia, nie mówiąc już o prawomocnym wyroku.
Piotr Kaniewski
Komentarze [3]