plonsk24.pl      witacz      współpraca      reklama         
 
blogPasażAukcje allegroE-kartkiPlan miastaFirmy i instytucjeGalerie internautów
Sobota, 19 Maja 2012    Imieniny: Celestyny, Iwony
 
Aktualności Reklama Czytaj! Foto Program TV Akcja-Redakcja Dyżury aptek Kino - MCK Polityka prywatności
  
.

  
.


.

  
.

Kontakt:

REDAKCJA
Plońsk24.pl
ul. Makowa 17
09-100 Płońsk
tel/fax (023) 662 12 43
kom. 0 501 230 811

napisz do nas
Zbrodnia w Ogrodzie Powiatowym
2012-01-25 10:21:33

Świadectwa okrutnej wojny

Mirosława Krysiak

67. rocznica zbrodni na Piaskach

Wystąpienie Pani Mirosławy Krysiak – kierownika Pracowni Dokumentacji Dziejów Miasta wygłoszone podczas uroczystości na „Piaskach” 19 stycznia 2012 r.

Szanowni Państwo,

przed 67 laty kończyła się właśnie straszliwa wojna, po której dla okaleczonych nią i umęczonych ludzi powinien nastąpić prawdziwy pokój.

Dla nas, Polaków, on jednak nie nastąpił. Styczeń 1945 roku – jak się bardzo szybko okazało – dla nas był jedynie przejściem w sferę wpływów Rosji sowieckiej. Żywa jest w nas wszystkich pamięć łagrów, wywózek, ubeckich metod niszczenia ludzi, stalinowskich więzień i tzw. „procesów”. Wszystko to przyszło do nas wraz z końcem wojny, właśnie wówczas, w styczniu 1945 roku.

To dlatego tak nam trudno mówiąc dziś o tamtych dniach używać słowa „wyzwolenie”. Bo prawdziwego wyzwolenia nie było. W pamięci najstarszych mieszkańców Płońska wciąż żywa jest pamięć zbrodni i gwałtów, jakich doświadczali w tamtych dniach. A w skali całego kraju był to przecież dopiero początek.

Dodatkowym aspektem tamtego czasu dla nas, Płońszczan, jest fakt, iż koniec wojny nastąpił w dzień zaledwie po skrytobójczej zbrodni na Piaskach, dokonanej na naszych krewnych, znajomych, sąsiadach przez niemieckich okupantów. Dokonanej w miejscu, w którym dziś jesteśmy.

Nie sposób tych wydarzeń od siebie odłączyć. Stąd mądra decyzja władz Miasta, by pamięć o końcu niemieckiej okupacji połączyć wspólną datą obchodów z pamięcią o zbrodni dokonanej na Piaskach w styczniu 1945 roku, czyniąc ją tym samym – z jednej strony - zwieńczeniem dramatycznych doświadczeń Płońszczan pokolenia lat wojny i okupacji, z drugiej zaś - symbolem tragicznej wymowy naszych wspólnych polskich - i płońskich - losów. Honorowym zobowiązaniem dla współczesnych i memento dla tych, co przyjdą po nas.

Powróćmy do tamtych czasów.

Podczas okupacji, w miejscu, gdzie się znajdujemy, był tzw. ogród powiatowy, utworzony przez Niemców na odebranej okolicznym ogrodnikom ziemi. To jest właśnie to miejsce, które już na zawsze pozostanie symbolem męczeństwa i kaźni ofiar, oraz okrucieństwa i bestialstwa ich oprawców.

Zbrodnia tu popełniona była zwieńczeniem masowych aresztowań, przeprowadzonych w Płońsku i powiecie płońskim w drugiej połowie 1944 roku, szczególnie w listopadzie i grudniu, na - w zdecydowanej większości młodych - mieszkańcach ziemi płońskiej, osadzonych w płońskim więzieniu, i poddawanych nieludzkim torturom.

Gdy przed kilkoma dniami rozmawiałam z krewną jednego z Zamordowanych tu młodych ludzi, powiedziała, że przed pogrzebem rodzina nie była w stanie ułożyć prosto ani jego rąk, ani nóg, tak były połamane. „- On miał każdą kosteczkę połamaną!...” – powiedziała mi.

Mówię o tym nie po to, by epatować okrucieństwem, ale by uprzytomnić nam wszystkim, że ludzie przywiezieni tu nocą na śmierć w większości byli już tak zniszczeni zadawanymi im w więzieniu torturami, że wykręcanie im do tyłu rąk i przywiązywanie do nich nóg było już tylko dodatkowym okrucieństwem i szyderstwem ze strony oprawców. Musieli sobie z tego zdawać sprawę, jeśli zostawili ich zaledwie zarzuconych znajdującym się nieopodal zielskiem, bez sprawdzenia skuteczności oddanych strzałów.

Pierwszy bodajże sygnał, że na Piaskach coś się stało – paradoksalnie - przyszedł właśnie od jednego z tych, którzy byli po stronie oprawców.

Niemcy tuż przed wkroczeniem do Płońska Armii Czerwonej rozlokowali za ogrodzeniem ogrodu powiatowego, od jego strony zachodniej, ciężką artylerią. Jeden z mówiących po polsku Niemców z Wehrmachtu, który w noc zbrodni tam właśnie pełnił nocną wartę przy działach, następnego dnia krzyczał, wyraźnie wzburzony: „- Koniec świata!... Co tu się działo!... Mordowali ludzi przez całą noc!...”

Jego słowa zapamiętali mieszkańcy Płońska, państwo Zofia i Jan Stefańscy, których relację przytacza w swej publikacji pan Janusz Leszek Żabowski. Tamtego dnia nie wiedzieli jednak, co mają o tych słowach sądzić - mogły one być przecież prowokacją, jedną z wielu, jakich dopuszczali się wtedy Niemcy. Ich sens zrozumieli dopiero po odkryciu na Piaskach ciał Pomordowanych.

Ciała odkryto mniej więcej w tydzień po zbrodni.

Mało kto tu wcześniej chodził.

Trudno się dziwić, dla wszystkich to były trudne chwile – zniszczenia były ogromne. I te materialne, i niematerialne – ludzie opłakiwali swoich bliskich, miotali się po różnych zakątkach kraju w poszukiwaniu tych, którzy nie wrócili z więzień czy obozów. Problemem było też zdobycie żywności, ubrań, nie działał jeszcze przecież handel… Było nim także wyposażenie pookradanych mieszkań w najbardziej podstawowe sprzęty, takie jak łóżko czy stół. Ludzie na nowo - z niczego - próbowali odtworzyć domy, jakie mieli przed wojną wierząc, że im się to uda.

Nikt więc do Ogrodu Powiatowego nie chodził.

Tym bardziej, że zima tamtego roku była tęga – mroźna, surowa, obfitująca w zaspy i śnieżne zamiecie. Miejsce, w którym się obecnie znajdujemy, inaczej wówczas wyglądało - biało tu było jak okiem sięgnąć, wokół wznosiły się zaspy śniegu, który pokrywał rosnące tu wówczas drzewa, krzewy i okalający cały ten teren żywopłot.

Nie bez znaczenia był też fakt, iż po mieście krążyły pogłoski, jakoby uciekający z Płońska Niemcy zaminowali ogród powiatowy.

To dlatego, zgodnie z wszelkimi dostępnymi nam relacjami, miejsce zbrodni odkryły właściwie dzieci. Dla nich koniec wojny rzeczywiście oznaczał wolność, korzystali więc z niej, jak umieli – biegali wymyślając najrozmaitsze, nierzadko niebezpieczne zabawy, jakby nadrabiając stracony czas, odzyskując odebrane im wcześniej dzieciństwo.

Plotki o zaminowanym ogrodzie dla płońskiej młodzieży, mającej za sobą doświadczenie różnych okrucieństw wojny, nie były żadną przeszkodą – biegali tu konstruując z desek prowizoryczne narty lub sanki, i zjeżdżając po zalegającym wszędzie śniegu.

Aż któregoś dnia ktoś dostrzegł wystającą spod śniegu rękę i pobiegł powiedzieć dorosłym.

Tak Ich odnaleziono.

Było Ich co najmniej 78.

O tylu mówią oficjalne dane.

Zdecydowanej większości z nich nie dane było pożegnanie z rodziną – nie rozpoznani z nazwiska, anonimowi, na zawsze włączeni zostali w jedyną rodzinę, jaka została im dana - rodzinę mieszkańców naszego Miasta, mieszkańców, którzy przez pokolenia – jedni drugim – przekazują tę pamięć serdeczną i ten serdeczny ludzki obowiązek.

Od 67 już lat.

Najpierw cicho, nieomal ukradkiem, bo czasy były dla Pomordowanych tu niewdzięczne.

Od upadku komunizmu – już oficjalnie, z wszelkimi honorami i nieodpartą wolą przekazania kolejnym pokoleniom świadectwa Ich męczeńskiej śmierci u progu końca tamtej okrutnej wojny.

Mirosława Krysiak

Kierownik Pracowni Dokumentacji

Dziejów Miasta Płońska

  Komentarze [0]
 
 
 
  
.

  
.

  
.

  
.


.

  
.


.

Pytanie dnia:
Subskrypcja:
E-mail:
Kategorie:






 

Last minute:

Wydawca:
Copyright ® 2004 - 2012 WPP24 Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis Płońsk24.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść ogłoszeń oraz wpisy dodane przez użytkowników.
Jeżeli zauważysz, że prawa osób trzecich zostały naruszone napisz lub zadzwoń do nas w celu ich usunięcia:
tel/fax:023 662 12 43 lub 0 501 230 811, e-mail: redakcja@plonsk24.pl
Wykonanie: