|
|||||||
|
Aktualności |
|
Reklama |
|
Czytaj! |
|
Foto |
|
Program TV |
|
Akcja-Redakcja |
|
Dyżury aptek |
|
Kino - MCK |
|
Polityka prywatności |
|
Tak się składa, że jedną z moich słabości są zakłady bukmacherskie. Gram wprawdzie nie jakoś systematycznie, przeważnie w weekend, ale trwa to już od kilku lat. Muszę przyznać, że za kilka złotych mam niezłą zabawę.
Ale skoro nie palę papierosów, nie grywam w totolotka i unikam biesiadowania przy procentowych dopalaczach, to na to małe co nieco mogę sobie pozwolić.
Mam jeszcze jedną znacznie większą słabość - czytanie książek. Jednak ta ,,ułomność” ciągnie się za mną od tak dawna, że przypominanie tego, uświadomiło by mnie, że w gruncie rzeczy jestem już facetem wiekowym. Trudno…
W punkcie bukmacherskim do którego zachodzę, panuje atmosfera młodości i ożywionych dyskusji, sporów i emocji. Ja obstawiam przeważnie tylko mecze piłkarskie, bo jest to swego rodzaju przedłużenie moich zainteresowań tą dyscypliną. Sam grałem w piłkę, choć kto nie grał?
Na bieżąco śledzę też, co się dzieje w płońskiej, polskiej i zagranicznej piłce. Typowanie wyników drużyn z lig europejskich, a także rozgrywki w ramach Ligi Mistrzów, to swego rodzaju sprawdzian dla siebie samego. Choć wykładam na tę zabawę całe 2 lub 3 złote jednorazowo, to myślę że mieści się to tygodniowo w cenie jednej paczki papierosów, których nie palę.
Nie robiłem bilansu, polegającego na tym czy jestem na plusie czy minusie, licząc cały kilkuletni okres grania. Mogę się jednak pochwalić, że w rankingu Toto – Mixa za rok 2007 dotyczącym graczy z Płońska zająłem I miejsce. W nagrodę dostałem telefon, a nawet plasowałem się w pierwszej dziesiątce grających. Nie jest to powód do dumy, ale mała satysfakcja, że coś tam jednak potrafię wytypować.
Lepszy ode mnie jest mój starszy syn. Za całe 2 zł wytypował bezbłędnie wszystkie wyniki jednej kolejki ligi włoskiej i wygrał tysiąckrotność własnej inwestycji. W dodatku jego kupon okazał się zawierającym najwyższy kurs wśród grających w Płońsku, a to z kolei dało mu bonus w postaci telewizora. Oczywiście była to też zabawa, tyle że ze sporym szczęściem i jednak pewną znajomością rzeczy, bo typowanie nie jest wróżeniem z fusów.
Nikogo do grania nie namawiam, ale jest to swego rodzaju zabawa, która może przynieść satysfakcję lub rozczarowanie. Nie można jednak przekroczyć pewnego progu. Widziałem graczy, którzy obstawiali zakłady za naprawdę wielkie pieniądze. Owszem byli tacy, którzy po odebraniu wygranej w sobotę, już w niedzielę mogli się cieszyć słońcem Majorki. Znam za to i takich, co grali ostro, a potem po porażce wpadali w depresję leczoną częstym biesiadowaniem.
Igor Kantorowski
Komentarze [4]